Spowiedź bolszewika (lipiec- sierpień 1920 rok)

Kolno06Wraz z postępami Armii Czerwonej, okupującej stopniowo coraz większe terytorium odrodzonej Rzeczypospolitej, komuniści organizowali władzę cywilną. Znamy z podręczników szkolnych nazwę Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski z krwawym Feliksem Dzierżyńskim, wiemy, że założono go w Białymstoku. Ale co było u nas?
Nieśmiertelne „Kolno na Mazowszu” nic nas o tym nie informuje. A powiedzieć na ten temat można było sporo, starczyło tylko zajrzeć do… archiwum Zakładu Historii Partii (PZPR). Czas więc nadrobić zaległości. Kolneński komunista z Zambrowa W lipcu 1920 r. Kolno zostało oddane czerwonoarmistom praktycznie bez choćby wystrzału. Po błyskawicznym zajęciu przez bolszewicki III Korpus Konny twierdz w Grodnie i Osowcu oraz odcięciu polskiej Straży Granicznej w Grajewie, Polacy pospiesznie organizowali opór w oparciu o naturalne przeszkody (Narew i Pisa) oraz forty łomżyńskiej twierdzy. Dla pierwszego rzutu wojsk sowieckich miasto nasze też nie stanowiło ważnego taktycznie punktu. W efekcie przez prawie tydzień po ewakuacji polskiej administracji w całym powiecie kolneńskim nie było nikogo, kto by w imieniu komunistów zaprowadzał nowy ład. Dla odróżnienia w Zambrowie, który choć liczył mniej więcej tyle samo mieszkańców, co powiatowe Kolno, nie miał nawet praw miejskich i podlegał powiatowi łomżyńskiemu, władzę organizowała sowiecka 51 dywizja. Sekretarz zambrowskiego Rewkomu (Komitetu Rewolucyjnego), pojechawszy do Łomży po pieczęć i instrukcje, natknął się na ludzi z Kolna, tłumaczących że w całym powiecie kolneńskim nie ma władzy sowieckiej. Głośno wyraził zdziwienie, że tak ważne miasto pozostaje bez władzy i… czerwonoarmiści polecili mu zorganizować kolneński powiatowy Rewkom. Człowiek ten był zambrowskim Żydem, adwokatem z zawodu i członkiem socjalistycznego „Bundu”. Miał żonę i dzieci. Nie znamy niestety jego nazwiska . Nie miał żadnych związków z Kolnem – jak sam przyznał, nęciła go perspektywa samodzielności i władzy.W Kolnie natychmiast zorganizował zebranie z miejscowymi robotnikami, gdzie nie dbając nawet o pozory wyborów wyznaczył dwóch członków Rewkomu – Polaka i Żyda. Ten drugi, jak się wkrótce okazało, był zbyt wielkim nieudacznikim, nawet na standardy komunistyczne. Rolę szarej eminencji zajęła Kolnianka, towarzyszka Dudowicz. Zambrowski przewodniczący Rewkomu niespecjalnie się tym martwił. Pierwsze posunięcia władzy Rewkom w osobach owego adwokata i pani Dudowicz natychmiast zadbał o własne bezpieczeństwo. Wyznaczono naczelnika milicji i starszego milicjoniera, rozdając im przywiezione z Zambrowa karabiny. Na siedzibie Rewkomu (dotychczasowym budynku starostwa) zawieszono dużą, czerwoną flagę i zerwano wszystkie polskie herby. Rozklejono manifesty białostockiego TKRP oraz miejscowe zarządzenia. Ustalono kurs rubla, zamrożono ceny i zakazano wywozu żywności z miasta.
Drugiego dnia swego urzędowania kolneński przewodniczący Rewkomu wybrał się „w teren”, by zakładać komitety robotnicze. Wraz z milicjonierem pojechał do Czerwonego, gdzie nakazał sołtysowi w dwie godziny zebrać mało- i bezrolnych chłopów. W międzyczasie zajechał do miejscowego tartaku, gdzie zastał jedynie maszynistę. Robotników nie szło zwołać. Nakazał więc, aby w niedzielę po mszy przyszli oni do Rewkomu i wrócił do wsi. Tam wyszło mu już lepiej – z zebranych przez sołtysa chłopów obrano komitet, podpisano protokół i zakończono zebranie. Chleb i sól Oddaję narrację naszemu przewodniczącemu: Chciałem wydawać ludności chleb na kartki. Wezwałem wszystkich piekarzy i zapytałem, po jakiej cenie mogą chleb sprzedawać. Odpowiedzieli, że po 3 marki. Nie miałem możliwości sprawdzić, czy to nie jest cena spekulacyjna, ale w Łomży cena chleba dochodziła do 20 mk, więc objawiłem piekarzom, że jeśli chcą, bym ich zostawił w spokoju, rozkazuję im sprzedawać chleb po 3 mk, ale potrzebuję codziennie dostawać 80 funtów chleba dla milicji bezpłatnie. Zrobiłem tak dlatego, że uznałem 3 mk za wysoką cenę na kolneńskie warunki. Piekarze zgodzili się bezspornie. Normalne zaopatrzenie mogłoby nastać po żniwach, a ja już chciałem zacząć wydawać chleb na kartki… W mieście i całym powiecie nie było soli. Przekazano mi, że w zeszłym roku nie było soli i były zachorowania z tego powodu. Spekulanci ujawnili, że można przywieźć sól z Niemiec i polecili swoje usługi. Na 4 dni przed odejściem naszych otrzymałem mandat od Rewkomu i pojechałem ze spekulantami do Niemiec. Komisarz graniczny telefonicznie przyzwał kupca Lewa z Johanisburga i z tym ostatnim zawarłem transakcję. Lew zobowiązał się dostarczyć w poniedziałek 1 wagon za 9 tys. marek, które wziął w zaliczkę. Słowo na koniec. To tylko część informacji ze wspomnianego dokumentu. Może go przeczytać każdy, kto z dowodem osobistym zbłądzi do Archiwum Akt Nowych w Warszawie (Archiwum PZPR, sygn. 168/III-9). Zdeponowana tam fotokopia maszynopisu sugeruje, że oryginał (być może zawierający dodatkowe informacje) znajduje się w którymś z moskiewskich archiwów. Ciekawe, co jeszcze dałoby się tam znaleźć? Sam autor tegoż cytowanego przeze mnie raportu skończył niewesoło. Zostawiwszy wszystkie swoje rzeczy pieszo w letnim ubraniu uciekał przed Wojskiem Polskim za granicę, tracąc kontakt z rodziną. W Moskwie takich jak on było wielu i zapewne nawet nie dostał żadnego zasiłku. A przecież nęciła go niezależność i władza…

KJ Stachelski

Artykuł ukazał się w Miesięczniki Kolneńskiemu Nr 7 (103) Rok 2008, Lipiec

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Fotoblog Kolno i okolica z historia w tle