LM ORU Stary Gromadzyn

Linia Mołotowa – pas radzieckich umocnień ciągnących się wzdłuż granicy z III Rzeszą, wytyczonej po podziale Polski, dokonanym przez okupantów w 1939 r. na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow.

66 Osowiecki Rejon Umocnień Stary Gromadzyn  jest to punkt umocnień składający się z 12 schronów budowanych w latach 1940-1941 przez żołnierzy ZSRR. W skład umocnień należą schrony bojowe do ognia bocznego i schron bojowy do ognia czołowego wyposażone przeważnie w ckm NPS-3 (kaliber 7,62mm), rkm (kaliber 7,62mm) i działa przeciw pancerne  DOT-4 (45mm).

Artykuł z „Gazeta Gminna” – miesięcznik informacyjny gminy Kolno

„Radzieckie schrony w Gromadzynie

Rezultatem sowieckiej agresji na Polskę we wrześniu 1939 roku było przesunięcie granic Związku Radzieckiego na zachód. W wyniku tego wydarzenia sowieci musieli zmienić koncepcję obrony swojego terytorium. Stalin rozkazał budowę nowych umocnień bezpośrednio w pasie granicznym. Obiekty, które dzisiaj możemy oglądać w Starym Gromadzynie i okolicy są niewielką częścią ogromnych założeń radzieckiej fortyfikacji obronnej. Już wczesną wiosną 1940 roku do Starego Gromadzyna zaczęli przybywać robotnicy i żołnierze radzieccy, których zadaniem było zbudowanie schronów bojowych – toczek – jak nazywają je miejscowi (toczka – kropka tu w znaczeniu punkt – stały punkt ogniowy). Obiekty rozmieszczone zostały na polach i w lasach należących do wsi Stary Gromadzyn, Tyszki Wądołowo i Wszebory. Na wzgórzu, na wschód od drogi w kierunku Lachowa znajdował się tzw. „zawod” – polowy zakład produkujący beton. Stały tam maszyny, które kruszyły (gryzły) kamienie, oraz betoniarki. Do dzisiaj w tym miejscu w lesie wykopany jest rów, do którego zgodnie z relacjami świadków wjeżdżały ciężarówki, na które z betoniarek wylewano beton. Żwir przywożono po ułożonych szynach wagonikami pchanymi przez budowniczych z pobliskiej żwirowni (obecnie boisko), natomiast kamienie furmankami dowoziła okoliczna ludność. Wodę potrzebną do robienia betonu pompowano ze zdroju ze wsi – płynęła ona żelaznymi rurami rozłożonymi po polach. Do schronów gotowy beton dowożono ciężarówkami. Pola zostały zjeżdżone przez  samochody na skutek czego bardzo ciężko było później je uprawiać – wspomina pan Julian Święczkowki, na którego polach postawiono aż trzy schrony. Każdy budowany obiekt ogrodzony był drutem kolczastym i wyciętymi z pobliskich lasów młodymi drzewkami sosnowymi, które pełniły funkcję maskowań miejsca budowy. Jak wspominają mieszkańcy do schronów nie można się było zbliżać, ale Rosjanie nie strzelali tylko ostrzegali słownie. Budowniczy schronów mieszkali w namiotach i ziemiankach w lesie. Oficerowie zakwaterowani byli natomiast w domach w Starym Gromadzynie. Ze w s p o m n i e ń wynika, że ani żołnierze, ani też robotnicy nie naprzykrzali się miejscowej ludności. Wieczorami w „obozie” kwitło życie towarzyskie, we wsi słychać było muzykę z gramofonu. Jak wspominają świadkowie miejscowa ludność czasami również brała udział w zabawach organizowanych przez Rosjan. Robotnicy kupowali we wsi produkty żywnościowe płacąc rublami, chociaż zdarzały się i przypadki braku zapłaty.

Dnia 22 VI 1941 roku wczesnym rankiem mieszkańców Gromadzona obudził huk. Niektórzy myśleli, że to zbliża się burza. Jak wspomina pani Anna Święczkowska, wtedy kilkuletnia dziewczynka, u której w domu rodzinnym mieszkali dwaj lejtnanci – radzieccy oficerowie, którzy wczesnym rankiem spakowali walizki i uciekając do lasu poinformowali, że to wojna. Pan Wacław Bikowski brat w/w dodaje, że ci lejtnanci nazywali się Mazachin i Rossudzin. Spali oni w jednym pokoju z dziećmi i wtedy 22 czerwca, kiedy odezwały się zza Pisy armaty niemieckie jeden z nich budząc się powiedział, że to na pewno ćwiczenia artylerii radzieckiej i wyszedł. Po powrocie zakomunikował o napaści Hitlera na ZSRR. (Jeden z lejtnantów widziany był później w obozie w Dłutowie przez pana Hipolita Bikowskiego – ojca pani Anny i Wacława, który woził tam płody rolne w ramach przymusowych dostaw dla Niemców). Podobnie zachowali się również i inni oficerowie Armii Czerwonej mieszkający w Gromadzynie. Między innymi u państwa Filipkowskich mieszkał ze swoją rodziną niejaki Spirkin – leśnik. Atak niemiecki zaskoczył sowietów. Wprawdzie służby wywiadowcze i informacyjne donosiły o nadzwyczajnej koncentracji niemieckich wojsk na granicy, ale rozkazy dotyczące postawienia w stan gotowości armii i obsadzenia stanowisk w schronach bojowych często docierały do oddziałów już po rozpoczęciu działań wojennych. Dodatkowe zamieszanie wprowadził fakt, że atak rozpoczął się w niedzielę. W poprzedzający ją sobotni wieczór kwitło życie towarzyskie i kulturalne, w miejscach obozowania oddziałów organizowano zabawy i pokazy filmów. Związane z tymi rozrywkami picie alkoholu spowodowało osłabienie zdolności bojowej żołnierzy. Schrony na terenie Starego Gromadzona dnia 22 VI 1941 roku nie były jeszcze skończone, dlatego też nie zostały obsadzone załogami i nikt w nich się nie bronił. Dzisiaj przypominają nam o trudnej historii naszego narodu.”

J. Bagiński, „Gazeta Gminna” – miesięcznik informacyjny gminy Kolno (marzec 2010)

Album zdjęć (lipiec 2008, wrzesień 2009, czerwiec 2010, styczeń 2017):

wersja 1

wersja 2

Lokalizacja na mapie:

Uwaga zwiedzanie schronów może być niebezpieczne! W obiektach jest dużo niezabezpieczonych głębokich otworów!

 Wszystkie schrony z okolic Kolna wraz z opisami można obejrzeć w albumie zbiorczym.

Lokalizacja: Stary Gromadzyn  (gmina Kolno) 3.5 km od Kolna

Reklamy

Fotoblog Kolno i okolica z historia w tle

%d blogerów lubi to: